sobota, 25 lutego 2012

Stymen - niby nie na potencję, ale reklama sugeruje inaczej

Wymowa reklamy preparatu Stymen jest dość jednoznaczna. Pan jest starszy, łyka lek, a Pani w bieliźnie się z tego cieszy. Cieszy się z jego samopoczucia, aktywności, ale bieganie bez ubrania po domu pacjent-mężczyzna skojarzy inaczej. Wbrew pozorom jednak preparat wpływa na potencję jedynie pośrednio i warunkowo.


Dlaczego pośrednio?
Dlatego, że nie ma on działania natychmiastowego. Działanie ujawnia się po dłuższym stosowaniu, natomiast nie ma komponenty warunkującej poprawę potencji z miejsca. Wszystko przez wpływ na gospodarkę hormonalną, a nie na neuroprzekaźniki czy ciśnienie krwi. Czyli, jeśli chcesz popisac się przed panną w kusej bieliźnie - zacznij łykać Stymen z wyprzedzeniem.O ile spełniasz warunki...

Dlaczego warunkowo?
Ano dlatego, że jeśli problemy z potencją związane są z chorobami prostaty (a te są przeciwwskazaniem do użycia leku) bądź innymi problemami - tu Stymen będzie zupełnie nieskuteczny.
A nade wszystko - podstawowym warunkiem zasadności użycia i skuteczności terapii jest fakt potwierdzonego laboratoryjnie niedoboru dehydroepiandrosteronu (DHEA). Inaczej łykanie może okazać się bezcelowe, bo problemy z męskością nie pochodzą od zaniżonego poziomu testosteronu!!! Czy ktokolwiek jednak pomyślał o niedoborze DHEA oglądając reklamę? ;)



Zatem wypada mi jasno zaznaczyć - Stymen nie jest lekiem na potencję! (tzn jest "pośrednio i warunkowo"... ale tu chyba nie o "pośredniość i warunkowość" chodzi, no nie?)




Zapraszam do dyskusji, przedstawcie swoje opinie o tym produkcie.


***

Klikając w banery sponsorów (wystarczy kliknąć raz w daną kampanię) po prawej stronie, pomagasz mi sfinansować zakup najnowszych suplementów, które dla Ciebie przetestuję.


0 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...