Często piszę o tym, że popularne suplementy diety zawierają śladowe ilości substancji aktywnych, dodatkowo mają niepoważne propozycje dawkowania. Jako kolejny przykład pragnę przeanalizować skład popularnego suplementu pomagającego w leczeniu skóry naczynkowej.
Producent na swojej stronie podaje:
Belissa anti-red wzmacnia naczynka i tym samym zapobiega powstawaniu tzw. pajączków. Zawarte w jej składzie diosmina, rutozyd i hesperydyna chronią i wzmacniają naczynia krwionośne. Te stają się bardziej elastyczne i mniej podatne na pękanie i kruszenie, dzięki czemu cera naczynkowa odzyskuje zdrowy wygląd.
Dodatkowo belissa anti-red zawiera składniki wzmacniające włosy i paznokcie – skrzyp, L-cysteinę i zestaw niezbędnych witamin i mikroelementów. Dzięki temu możesz jednocześnie dbać o cerę naczynkową oraz wzmacniać włosy i paznokcie!
Oczywiście - producent ma rację, ale...
Zawartość diosminy w preparacie to 65mg. Zapytacie czy to dużo? Diosmina jako oddzielny preparat, proponowana jest w dawce 500mg, dwa razy dziennie (łącznie 1000mg).
Zawartość rutozydu to 50mg. Zapytacie czy to dużo? Zakładając, że na rynku dostępny jest choćby Troxerutin, zawierający aż 200mg pochodnych rutozydu z zaleceniem dawkowania 3 razy dziennie po dwie tabletki (łącznie 1200mg), nie jest to zbyt wiele.
Zawartość skrzypu - to 130mg. Skrzyp jako pojedynczy składnik (np. Skrzyp firmy Colfarm) proponowany jest w dawce 300mg i z dawkowaniem 2-3 razy dziennie (600-900mg łącznie).
Producent proponuje dawkowanie 1 raz dziennie (!!!). Czyli zamiast 1000mg diosminy, dostarczamy 65mg. Zamiast 1200mg rutozydu - dostarczamy 50mg. Zamiast przynajmniej 600mg skrzypu - dostarczamy 130mg.
Oczywiście analizując wydatek, jaki poniesiemy kupując Belissę, dochodzimy do wniosku, że 20zł to niewiele w porównaniu z zakupem kilku oddzielnych preparatów. Warto jednak pamiętać, że w tym przypadku nie jest to zaleta preparatu.
Okazuje się, że walcząc na własną rękę z naczynkami (bez konsultacji z dermatologiem) za pomocą dostępnych suplementów i leków OTC, mamy wybór pomiędzy droższym i mniej wygodnym leczeniem (kilka preparatów, kilkukrotne podawanie w ciągu dnia), które daje lepsze rokowania a tańszym i wygodniejszym "leczeniem" za pomocą preparatu Belissa Anti-Red, które nie rokuje żadnej poprawy stanu klinicznego skóry.
Wybór oczywiście należy do konsumenta. Choć wydaje się zupełnie oczywisty.
Dziękuję za uwagę.
Zapraszam do dyskusji, przedstawcie swoje opinie o tym produkcie.
***
Klikając w banery sponsorów (wystarczy kliknąć raz w daną kampanię) po prawej stronie, pomagasz mi sfinansować zakup najnowszych suplementów, które dla Ciebie przetestuję.

1 komentarze:
Obecnie łykam profilaktycznie Redblocker działa on podobnie jak Belissa anti-red czyli działa asekuracyjnie ale nie usuwa problemu. Jednak warto go stsosować by nie powiększał się nasz problem. Na swoim blogu szerzej piszę o problemie oraz jak sobie z nim radzić http://naczynkairumien.blogspot.com/
Prześlij komentarz